Pokazywanie postów oznaczonych etykietą długa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą długa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 marca 2017

Suknia ślubna




   Suknia ślubna

 

  

Miałam ogromną przyjemność uszyć suknię ślubną dla mojej ciotecznej siostry. To był naprawdę wyjątek. Wielka radość dla mnie, tym bardziej, że suknia urzekła mnie już w momencie ustalania szczegółów. Później było już tylko piękniej :) Kiedy przyjechała koronka, taka delikatna, bielusieńka... podszewka, guziczki. To naprawdę ekscytujące. Kawałki tkanin, z których tworzysz coś wyjątkowego. Dla mnie to zawsze jest jakaś adrenalina. Kroisz, zszywasz, przymiarka... Zaczyna nabierać kształtów. Dopasowywanie, dopieszczanie każdego centymetra, wykańczanie. Na końcu satysfakcja. Jest pięknie. Aż szkoda, że już koniec.














  Niewiele trzeba pisać. Wystarczy popatrzeć na zdjęcia. Wybór akurat takiej sukienki moim zdaniem doskonały. Jest delikatna, cudowna, urocza. Tak jak Kasia-panna młoda. Idealne połączenie.
I oby takie właśnie było życie tych dwojga. Pięknych, młodych, zakochanych.
 Jeszcze raz samych szczęśliwych dni Kasiu i Dominiku!!!



Na koniec tylko zdjęcia robocze :)





piątek, 3 października 2014

Przychodzi pani z przeróbka...



   Pewnego dnia dzwoni do mnie pani Marta, która regularnie podrzuca mi jakieś drobiazgi do zrobienia, a i sukienki u mnie szyła. Z pytaniem czy skrócę jej sukienkę. No skrócę, a jakże! No więc przynosi ją pani Marta, wyjmuje i mówi, że ta co mi pani kiedyś szyła.  ??? Szyłam tą sukienkę...? Tak, kiedyś mi ją pani szyła. No rzeczywiście. Tyle, że już zapomniałam. No i do czego zmierzam-otóż tak mi się gęba uśmiechnęła na jej widok, że pomyślałam sobie, że i Wam pokaże.
   A w ogóle to jakoś tych koronek sporo mi się przez ręce przewinęło :)

   Ta sukieneczka również koronkowa, na cienkiej satynie. Była długa jak na zdjęciach, ale się skróciła. Zdjęć brak. Prezentuję Wam kilka zrobionych na szybko:

































































Odcinana pod biustem, z zakładkami na górze. Dół prosty, z pęknięciem z tyłu. Mini rękawki również z satyną. Zamek kryty na plecach.







   Miło było mi popatrzeć na swoją pracę po takim czasie, naprawdę fajne uczucie. I przypomniałam sobie doskonale jak ją szyłam. I przypomniałam sobie jeszcze, że to nie była jedyna sukienka z tej koronki. Wyprodukowałam jeszcze dwie, z czego jednej udało mi się nawet dwa zdjęcia znaleźć, a po drugiej do dziś mam jakiś większy ścinek, który ocaliłam z myślą o wykorzystaniu kiedyś tam.  Fajna to koronka. Dobrze się ją szyło, wzorek był dobry do odcięcia. Aż za daleko we wspomnieniach odpłynęłam :)

   To ta druga. Pamiętam, że pstryknęłam tylko dwie fotki telefonem, dlatego mało wyraźne. Kurczę, całkiem dawno to było :) Sukienka Karoliny jest inna nie tylko ze względu na długość. Otóż satynobawełna jest wszyta tylko w dół. Góra natomiast to sama koronka. No może niestandardowo, ale Karolina tak chciała. A że ciało ładne to jak najbardziej :))) Taka jest:





Szyjcie koronki! To fajna robota jest :)))


   Pozdrawiam!

poniedziałek, 28 lipca 2014

Sukienka maxi


   Boziu... dawno mnie nie było... No cóż, czasem tak się zdarza, że najchętniej chciałoby się odciąć od świata. Jak kulka wtoczyć się pod szafę. Usiąść i poskubać supełki przy rajstopkach, jak dziecko, wytrzeć w rękaw cieknący nos... Pewnie większość z Was tak nie ma ale ja akurat mam. A dziś zasiadłam, żeby coś napisać więc jest ok.


   Nazbierało się trochę tych moich wyprodukowanych różności i nie wiem co najpierw wrzucić, ale zacznę od sukienki maksymalnie maxi.
   Uszyta z jerseyu w taki oto deseń:

   Wzorzysta, duża, dość ciężka i rzucająca się w oko, tak sądzę. Skrojona bez żadnej totalnie formy, góra odrysowana od topu, z zapasem na kopertowy przód (absolutnie na wyczucie, dopasowana przy przymiarce), dół-prostokąt z lekko ściętymi bokami w części górnej.Z tyłu wszyta gumka dodatkowo marszcząca i dopasowująca sukienkę pod biustem. Jest baaaardzo elastyczna zarówno wszerz jak i wzdłuż i dzięki temu fajnie się układa pomimo dość dużej ilości materiału. No i w dotyku taka milutka :)



















































   Okazało się po pierwszym użyciu, że zdecydowanie trzeba troszkę skrócić :) Jednak i tak pozostaje maksi maxi.
   I tylko dwa słowa o wykończeniu- górę odszyłam po prostu takimi samymi częściami jak wierzch. Dzięki temu dekolt i podkroje wyglądają ładnie a sam "stanik" jest stabilniejszy i spokojnie można zrezygnować z górnej części bielizny na rzecz swobody i luzu w gorące dni :) Zdjęcia wykończenia nie są zbyt wyraźne, ale dwa dorzucę.




















   Serdecznie pozdrawiam! :)

piątek, 20 czerwca 2014

Dłuuuga spódnica

   Siostra powiedziała do mnie ostatnio: "Jeszcze nie miałaś takiego okresu, żeby tyle szyć i żeby ci się tak chciało". Rzeczywiście nie miałam. Ale teraz jest inaczej, bo szyję to, co chcę. Szyję to, co mi się umyśli. I dlatego mi się chce. I mam coraz to nowe pomysły na wykorzystanie moich starszych i nowych tkanin. Lub też przerabianie starszych i nowo pozyskanych ciuszków. I choćbym miała uszyć rzecz dziwną i nigdy jej nie założyć, to oczywiście to zrobię po to właśnie, żeby mieć z tego nieopisaną radochę. Bardzo ważną rolę w "aktywizacji szyciowej" odegrało założenie bloga. Stał się częścią mojej rzeczywistości. Mimo, że nie jestem weteranką na tej płaszczyźnie i dopiero przecieram szlaki, to nie wyobrażam już sobie, żeby nie mieć tego miejsca. ...w tym momencie chciałabym wtrącić kilka słów o drugiej, ciemniejszej stronie medalu, o tak zwanych energetycznych wampirach, o toksynach zatruwających nagle nasze życie, o tępocie zabijającej naszą radość i o walce, którą niektórzy z nas muszą toczyć przez całe życie... Jednak chcąc utrzymać poziom swojej energii na korzystnym poziomie zostawię tę kwestię na później. Wystosuję kiedyś KOMUNIKAT, w którym moje "głębokie przemyślenia" będą zawarte.


   Wrócę do tytułowej spódnicy. Powstała bardzo spontanicznie. I w godzinę. O 1 w nocy :)
Od kilku dni kompletowałam mojej córce garderobę na długi wyjazd. Do ciepłego kraju zwiewne spódniczki -idealne. Miałam spory kawałek różowej żorżety, z której wyszłyby nawet dwie. Albo sukienka. Kilka dni się zastanawiała, ale widziałam, że nie podchodzi jej kolor. Więc pomyślałam -nie, to nie. Kupiłam miętowy szyfon i uszyłam jej spódniczkę, którą pokażę jak wróci. A sama w trakcie pracy doznałam olśnienia. Sobie uszyję różową spódnicę! O! I to tak długą jaką tylko się da nosić! Bo mnie się ten kolor podoba bardzo! No to sobie uszyłam...






  Spódnica uszyta z  kawałka tkaniny o szerokości 130 cm i długości 185cm. Do tego elastyczna podszewka dł.50 cm i szeroka guma. Ma tylko jeden szew z tyłu. Obwód dołu po uszyciu to 180 cm, długość od gumy-115. Przewiewna, swobodna, rewelacyjna! I uszyta w jedyną godzinę :) :) :)
















   Na marginesie- córka zapytała czy jej oddam i skrócę ową różową, a nie na przykład tak modną miętową, brzoskwiniową czy tam jakąś turkusową kiecę...  Nie córeńko, nie oddam :p  Ale uszyję Ci inną :*

Pozdrawiam :)