Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koronka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koronka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 marca 2017

Suknia ślubna




   Suknia ślubna

 

  

Miałam ogromną przyjemność uszyć suknię ślubną dla mojej ciotecznej siostry. To był naprawdę wyjątek. Wielka radość dla mnie, tym bardziej, że suknia urzekła mnie już w momencie ustalania szczegółów. Później było już tylko piękniej :) Kiedy przyjechała koronka, taka delikatna, bielusieńka... podszewka, guziczki. To naprawdę ekscytujące. Kawałki tkanin, z których tworzysz coś wyjątkowego. Dla mnie to zawsze jest jakaś adrenalina. Kroisz, zszywasz, przymiarka... Zaczyna nabierać kształtów. Dopasowywanie, dopieszczanie każdego centymetra, wykańczanie. Na końcu satysfakcja. Jest pięknie. Aż szkoda, że już koniec.














  Niewiele trzeba pisać. Wystarczy popatrzeć na zdjęcia. Wybór akurat takiej sukienki moim zdaniem doskonały. Jest delikatna, cudowna, urocza. Tak jak Kasia-panna młoda. Idealne połączenie.
I oby takie właśnie było życie tych dwojga. Pięknych, młodych, zakochanych.
 Jeszcze raz samych szczęśliwych dni Kasiu i Dominiku!!!



Na koniec tylko zdjęcia robocze :)





niedziela, 28 grudnia 2014

I znowu koronka :)

 


 Dziś wyciągam kolejną rzecz z "zapasów" i pokażę Wam, jaką ostatnio robiłam przeróbkę:)





Wszyscy potrzebują czasem odmiany i nie inaczej jest z ubraniem. Więc była sobie sukienka, która na życzenie właścicielki zmieniła swój charakter :) Nie zdążyłam sfotografować jej pierwotnego wyglądu, bo się za późno zreflektowałam, dlatego też na początek wrzucam zdjęcie już rozprutej. Bohaterką jest sukienka z dzianiny, z duża kontrą z tyłu, z krótkim rękawkiem i metalowym zamkiem. Dobrałyśmy do niej ładną koroneczkę, o dość młodzieżowym wzorku (tak mi się wydaje) i prostą w obsłudze właśnie ze względu na wzór rozrzucony po całości, nie wymaga wiec aż takiej dokładności przy układaniu.  Jak już się do niej dobrałam wyglądała tak: 



  Na zdjęciu widać "rezebraną" kieckę ze wszystkimi elementami. Nie była mocno taliowana, dlatego koronkę na przód mogłam kroić w jednym kawałku, nie robiąc dodatkowych szwów. Więc mając już uwolnione elementy zajęłam się docinaniem koronki, czyli zrobieniem wierzchniej warstwy sukienki.




Tu akurat jest zdjęcie tyłu. Najistotniejszym szczegółem dla mnie było ułożenie kwiatków przy dolnym brzegu. Tak, aby z przodu i z tyłu było jednakowo:) Układając przypinam koronkę szpilkami w wielu miejscach, żeby mi nie uciekała, najwięcej oczywiście przy brzegach.



Następnie wycinam równo z brzegami danych elementów.



I przyszywam po brzegach, żeby nic się nie przesuwało przy łączeniu części w całość.



 Po takim przygotowaniu pozostaje zebrać sukienkę do kupy, pozszywać, poobrzucać, wszyć zamek, wykończyć dekolt i dół i gotowe :)))










Sukienka zyskała całkiem nowy wygląd :)))


To jest właśnie fajne w szyciu, że możemy robić co nam się tylko podoba! Jedyną rzeczą, która może nas ograniczyć jest nasza wyobraźnia. Życzę wszystkim szyjącym, aby miały jak najwięcej pomysłów i ciekawych rzeczy do zrobienia!

Pozdrawiam!!!

piątek, 3 października 2014

Przychodzi pani z przeróbka...



   Pewnego dnia dzwoni do mnie pani Marta, która regularnie podrzuca mi jakieś drobiazgi do zrobienia, a i sukienki u mnie szyła. Z pytaniem czy skrócę jej sukienkę. No skrócę, a jakże! No więc przynosi ją pani Marta, wyjmuje i mówi, że ta co mi pani kiedyś szyła.  ??? Szyłam tą sukienkę...? Tak, kiedyś mi ją pani szyła. No rzeczywiście. Tyle, że już zapomniałam. No i do czego zmierzam-otóż tak mi się gęba uśmiechnęła na jej widok, że pomyślałam sobie, że i Wam pokaże.
   A w ogóle to jakoś tych koronek sporo mi się przez ręce przewinęło :)

   Ta sukieneczka również koronkowa, na cienkiej satynie. Była długa jak na zdjęciach, ale się skróciła. Zdjęć brak. Prezentuję Wam kilka zrobionych na szybko:

































































Odcinana pod biustem, z zakładkami na górze. Dół prosty, z pęknięciem z tyłu. Mini rękawki również z satyną. Zamek kryty na plecach.







   Miło było mi popatrzeć na swoją pracę po takim czasie, naprawdę fajne uczucie. I przypomniałam sobie doskonale jak ją szyłam. I przypomniałam sobie jeszcze, że to nie była jedyna sukienka z tej koronki. Wyprodukowałam jeszcze dwie, z czego jednej udało mi się nawet dwa zdjęcia znaleźć, a po drugiej do dziś mam jakiś większy ścinek, który ocaliłam z myślą o wykorzystaniu kiedyś tam.  Fajna to koronka. Dobrze się ją szyło, wzorek był dobry do odcięcia. Aż za daleko we wspomnieniach odpłynęłam :)

   To ta druga. Pamiętam, że pstryknęłam tylko dwie fotki telefonem, dlatego mało wyraźne. Kurczę, całkiem dawno to było :) Sukienka Karoliny jest inna nie tylko ze względu na długość. Otóż satynobawełna jest wszyta tylko w dół. Góra natomiast to sama koronka. No może niestandardowo, ale Karolina tak chciała. A że ciało ładne to jak najbardziej :))) Taka jest:





Szyjcie koronki! To fajna robota jest :)))


   Pozdrawiam!

środa, 21 maja 2014

Gipiura








    Lubicie koronki?  A lubicie z nich szyć? 
No ja w sumie lubię. Chociaż są wymagające, trzeba poświęcić im więcej czasu, cierpliwości i precyzji. Ale efekt naszego poświęcenia jest tego wart zdecydowanie. Szyłam już sukienki z koronkami lecz tym razem miałam uszyć sukienkę z gipiurą.To też koronka, ale nieco inna. Przede wszystkim jest wypukła, grubsza i daje więcej możliwości w zakresie wycinania wzorów-po prostu można je spokojnie wyciąć, co nie przy wszystkich koronkach jest możliwe. Tu wiadomo, że się nie popruje.

   Zastanawiałam się, czy w ogóle ją pokazać, ponieważ nie mam niestety zdjęć właścicielki w gotowej sukience i tylko próbowałam uchwycić efekt końcowy. Niestety moje zdjęcia go nie oddają. Manekin okazał się bezużyteczny, ponieważ sukienka jest w dużym rozmiarze i na mojej chudzinie by wisiała. Mogłam zrobić na wieszaku, ale dostałam zaćmienia umysłu...więc zdjęcia są na płasko. A postanowiłam ją pokazać za sprawą pani M., właścicielki, którą spotkałam po dwóch tygodniach i powiedziała: "Pani Marto, dziękuję. Wszystkim się podobała i pytali gdzie kupiłam. " :) Budujące prawda?

   No więc się chwalę. 
 Szycie zaczęłam od przygotowania i przymierzenia sukienki "bazowej" w/g mojego słownika, czyli tej z niebieskiej bawełny. Po naniesieniu poprawek rozprułam bazę i rozpoczęłam nakładanie gipiury. Najpierw przód, później tył.



   

   Jak widać na pierwszym zdjęciu podstawą było ułożenie koronki tak, aby rząd kwiatów przebiegał wzdłuż środka przodu. Kwiaty miały być później wycięte możliwie symetrycznie. Po sfastrygowaniu środków przypięłam koronkę do boków. Baza miała cięcia francuskie, tak więc przy podkroju gipiury zrobiło się za dużo, ale to dopasowałam dopiero przy kolejnej przymiarce. Po ułożeniu kwiatków wycięłam koronkę wzdłuż brzegów sukienki, zostawiając lekki zapas. Następnie wycięłam trochę przód, ostrożnie, żeby nie przesadzić, bo dopracowywanie takich rzeczy zawsze zostawiam na przymiarki.  To samo zrobiłam z tyłem.






Kiedy na sylwetce wszystko dopasowałam jak należy (odcinałam kolejne kwiatki na pani M.), pozostało przymocować brzegi koronki i wykończyć sukienkę. Z odciętych kawałków gipiury doszyłam mini rękawki. Ostatecznie wyszło...no jak? Mnie się podoba :) Pani M. zadowolona :) Ja już spokojna... :) Bo stresu troszkę miałam pracując z tą sukienką, ponieważ przy pierwszej przymiarce dowiedziałam się, że za gipiurę w ilości jednego metra pani zapłaciła...150 zł. :o! Ale potrzebny był akurat metr. Ni mniej, ni więcej. Więc żadne 20 cm=30 zł się nie zmarnowało :) :) :) No proszę, wrzucam to co mam :)


...to wybrzuszenie to moje celowe działanie...żeby ją unieść troszkę... :/




   Umówiłam się z panią M, że użyczy mi zdjęcie. Dodam jak tylko będę miała.  

Pozdrawiam.