sobota, 23 listopada 2013

Kwiaty



  Dziś chciałam pokazać sukienkę, którą uszyłam dwa dni przed "morową". Ale ponieważ nie miałam czasu na zdjęcia, na zaglądanie do netu, to pojawiam się z nią dopiero dziś. I znów się raduję, bo muszę przyznać, że materiał (jak inne zresztą) czekał sobie troszkę na swoją kolej. Jednak wena jaka mnie ostatnio ogarnia-weno!-wyrwała tą piękną tkaninę z beznadziei zalegania w szafie. Sukienka miała być prosta, o kroju klasycznym, znów ze względu na nadruk.I przeznaczenie. Ma to być sukienka, którą będę nosić. I nosić i nosić! A oto i gwiazda wieczoru...




A co ma sukienka? Podpowiedź-coś co uwielbiam... kieszenie!  Obowiązkowo!

   



















To moje kolejne dziecko...
Kocham te wszystkie drobne dzieła, które czasem powstają. Tyle radości daje uszycie sukienki, która dla nas jest CZYMŚ... I chce się więcej. Ale tak sobie właśnie teraz pomyślałam, patrząc na te zdjęcia, że oprócz głównej gwiazdy jest jeszcze coś...Miejsce, czas, przygotowanie do mini sesji...to krótkie chwile, ale tak cudownie cudowne! Tak bardzo pozytywne! Tak wiele radości towarzyszy długo potem! Wy też tak macie, prawda? Bo zrobiliście coś, choćby malutkie, ale Wasze. Zdjęcie, ubranie, kolacja, wiersz... Cieszmy się takimi właśnie chwilami. Dla mnie to akumulatory na jutro. Szykując się do tego posta sama poczułam się jak gwiazda. 

Pozdrawiam. I dziękuję mojej siostrze za czas i energię, które dla mnie wtedy miała :*

Aha, na koniec jeszcze jedna focia :)